Januszewo

Blog Elżbiety Zdun

Goście

Odwiedza nas 31 gości oraz 0 użytkowników.

Kategorie

Statystyki

Użytkowników:
5
Artykułów:
214
Odsłon artykułów:
1037757

Article Module

Drogi Gościu!

 Miło przywitać Cię na mojej stronie.

Chcę pisać tu i zamieszczać, zrobione przeze mnie zdjęcia dotyczące Januszewa

Elżbieta

Talent literacki w rodzinie. Pierwsze miejsce w konkursie "Kiedy dom staje się całym światem".

Cieszy mnie, kiedy młodzi ludzie potrafią sprawnie operować słowem i spełniają się na tle literackim. Jeszcze bardziej ciesze się z faktu, iż takie talenty odkrywam wśród swojej rodziny, swoich bliskich. Konkurs, w którym brały udział prawie wszystkie olsztyńskie szkoły nosił tytuł „Kiedy dom staje się całym światem”. W sekcji literackiej zwyciężyła moja wnuczka Wiktoria. Za jej zgodą chcę podzielić się z Wami zwycięską pracą. Może to moje subiektywne odczucia, ale praca chwyta za serce i daje do myślenia. Życzę Wam drodzy czytelnicy miłej lektury. Konkurs odbył się w czasie pierwszego lockdownu.

 

Kiedy dom staje się całym światem Jeszcze przed przymusem zostania w domu i nieruszania się z niego, lubiłam spędzać czas w moim mieszkaniu. Rzadko wychodziłam. Uwielbiałam ciszę, spokój i równowagę jaką zapewniał mi mój własny pokój. Przerażał mnie zgiełk miasta, zniechęcał tłum ludzi, a perspektywa opuszczenia komfortowego gniazdka nie była kusząca. Siedziałam w czterech ścianach i czułam się dobrze. Gdy ogłoszono kwarantannę ucieszyłam się. W końcu “drugie ferie” się przydadzą. Odpocznę od szkoły, prac domowych i kontaktu z ludźmi. Napawałam się wolnym czasem. Wreszcie się wysypiałam, mogłam nadrobić zaległości w nauce, spędzić czas z rodziną i utrzymywać kontakt z przyjaciółmi, grając z nimi w różne gry i rozmawiając godzinami przez telefon. Byłam w swoim żywiole. Z czasem znałam swój dom na pamięć. Nigdy wcześniej nie czułam się z nim tak mocno związana. Jakbym była z nim jednością. Mogła wyrecytować wszystkie tytuły książek, podając ich położenie i stan. Jakbym miała wyjątkową więź z wydeptaną już wykładziną, każdym okruszkiem na kuchennym blacie, każdą cząsteczką wszechobecnego kurzu, ostałego jak świeży śnieg na każdym meblu. Zaczęłam zauważać najmniejsze usterki, wyblakłe ściany, niedomalowane fragmenty, ukruszony tynk, chyboczącą się lampę, skrzypiące szuflady i skrzeczące deski. Poznałam wszystko na nowo. Niestety powietrze zaczęło robić się stęchłe, moje oczy coraz bardziej wrażliwe na światło, głowa przeczulona na każdy szmer a płuca coraz bardziej zmęczone. Ciężko było mi zaczerpnąć tlenu, męczyłam się z bezsennością, a słońce zaglądające przez okno jakby kusiło mnie swoim ciepłem i zapraszało do zabawy, poczucia ciepła na skórze, odetchnięcia i beztroskiej ucieczki. Atmosfera między domownikami zgęstniała, humory stawały się coraz gorsze, a do tego wisiała nade mną chmura stresu, niepokoju i niezrozumienia, która nie chciała się rozwiać. Używanie laptopa stanowiło większość mojego dnia. Patrzałam w monitor od rana do popołudnia. Nie rozumiałam wielu zadanych mi tematów, siedziałam nad lekcjami dłużej niż trwałoby to w normalnych okolicznościach, a do tego moje ciało płatało mi figle. Czułam się jak gość w moim organizmie, nie rozumiałam co się ze mną dzieje, wykonując czynności, o których nawet bym nie pomyślała w innych okolicznościach. Mój tryb dnia się zmienił, pojawiły się wory pod oczami oraz niespodziewana tęsknota. Tęsknota za wolnością. Jak nigdy pragnęłam wyjść do lasu, usłyszeć głosy ludzi, poczuć wiatr i promienie słońca. Wstać rano ze świadomością tego, że zaraz pójdę do szkoły, zobaczę znajome twarze i usiądę w ławce, wyjmując z ciężkiego plecaka pogniecione zeszyty i książki. Ekscytować się na myśl jeszcze niedawno aktualnych wakacji, ubrać na siebie coś innego niż za dużą koszulkę i luźne spodnie. Chciałam spotkać się ze wspólnotą, wejść do kościoła i zapomnieć o wszystkim złym co się dzieje i działo. Bez stresu zobaczyć się z ludźmi, nie obawiając się, że ktoś zaraz kaszlnie, albo że słaba już odporność moich dziadków nie poradzi sobie z chorobą. Przy zdrowych zmysłach utrzymuje mnie teraz jedynie wizja powrotu do życia, które w pełni doceniłam dopiero kiedy mi je odebrano.